reporter

[16.01.2019] LUBECA v. LUBELSKA – czyli o markach alkoholi, koronie i łacinie w Trybunale Sprawiedliwości.

Rzeczypospolita Polska wniosła do Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE) odwołanie od wyroku Sądu UE w sprawie odmowy przez Urząd UE ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) udzielenia ochrony w charakterze unijnego znaku towarowego dla oznaczenia LUBELSKA z dodatkami graficznymi.

Wyrok Trybunału nie ma charakteru przełomowego. Stanowi jednak interesujący przykład zastosowania zasad wypracowanych przez orzecznictwo w konkretnej sprawie. Wiele też – choć nie wprost – można dowiedzieć się o sposobie, w jaki powinny być formułowane zarzuty tego rodzaju odwołań i o ich dopuszczalnym zakresie.

O co chodziło?

Stock Polska w 2013 roku dokonała w EUIPO zgłoszenia znaku graficznego LUBELSKA dla następujących towarów: „wyroby i napoje alkoholowe (z wyjątkiem piwa)”. Sprzeciw wobec tego zgłoszenia złożyła niemiecka firma Lass & Steffen z siedzibą w Lubece. Powołała się na wcześniejsze prawo do znaku słownego LUBECA, którego rejestrację od 1985 roku posiada w Niemczech w identycznym zakresie towarów.

Sprzeciw właściciela znaku towarowego LUBECA oparty został na tej podstawie prawnej, zgodnie z którą nie rejestruje się zgłoszonego znaku, o ile – z powodu identyczności z wcześniejszym znakiem towarowym lub podobieństwa do niego i identyczności lub podobieństwa towarów lub usług oznaczonych tymi dwoma znakami towarowymi – istnieje prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd odbiorców na terytorium, na którym wcześniejszy znak towarowy jest chroniony. Przez wcześniejsze znaki towarowe należy rozumieć m.in znaki towarowe zarejestrowane w państwie członkowskim UE, w przypadku których data dokonania zgłoszenia jest wcześniejsza od daty dokonania rozpatrywanego zgłoszenia unijnego znaku towarowego.

Powyższy sprzeciw został uznany za zasadny przez dwie instancje EUIPO. Stock Polska zaskarżyła decyzję instancji odwoławczej do Sądu UE. Wywodziła w swojej skardze, że decyzja oparta została na błędnej ocenie poziomu uwagi przeciętnego klienta i błędnej ocenie podobieństwa oznaczeń. Zaskarżona decyzja przyjęła za właściwy dla oceny kolizji obu znaków przeciętny poziom uwagi klientów towarów, dla jakich zostały oba znaki przeznaczone. Zdaniem skarżącej poziom uwagi właściwego kręgu odbiorców jest wyższy od średniej, biorąc pod uwagę ograniczony dostęp do spornych towarów – głównie z powodu ograniczeń w ich sprzedaży nieletnim, wysokiej ceny, sporadycznego charakteru zakupu tych towarów – oraz fakt, że ów zakup jest zwykle uwarunkowany indywidualnymi i specyficznymi gustami klientów. Poza tym, skarżąca uznała, że podobieństwa porównywanych znaków towarowych znosi wyróżniająca grafika w jej znaku oraz rozpoznawalność znaczenia słowa LUBECA (jako nazwy miasta) przez klientów w Niemczech. W sprawie chodzi wszak o kolizję ze znakiem chronionym w tym kraju.

Skarga została oddalona wyrokiem Sądu UE z dn. 19 stycznia 2017 roku (T-701/15, Stock Polska / EUIPO).

Sąd UE: kupują alkohol z uwagą przeciętną!

W uzasadnieniu powołanego wyroku Sąd UE wskazał, że zgodnie z utrwalonym orzecznictwem ryzyko wprowadzenia w błąd istnieje, jeżeli odbiorcy mogliby uznać, że dane towary lub usługi pochodzą z tego samego przedsiębiorstwa lub z przedsiębiorstw powiązanych gospodarczo. Należy to ryzyko oceniać całościowo zgodnie ze sposobem postrzegania rozpatrywanych oznaczeń oraz towarów lub usług przez właściwy krąg odbiorców i z uwzględnieniem wszystkich istotnych okoliczności danego przypadku, w szczególności wzajemnej zależności między podobieństwem oznaczeń a podobieństwem oznaczanych towarów lub usług. Ryzyko wprowadzenia w błąd zakłada istnienie identyczności lub podobieństwa między kolidującymi ze sobą znakami towarowymi oraz identyczności lub podobieństwa oznaczonych tymi znakami towarów lub usług. Powyższe przesłanki są kumulatywne. Postrzeganie znaków towarowych przez przeciętnego konsumenta danej kategorii towarów lub usług odgrywa więc – jak podkreśla Sąd – decydującą rolę w całościowej ocenie omawianego ryzyka.

Mając powyższe na uwadze Sąd UE uznał, powoławszy się na utrwalone orzecznictwo, że wyroby i napoje alkoholowe to towary przeznaczone do codziennej konsumpcji i typowo podlegają szerokiej dystrybucji – począwszy od działów spożywczych supermarketów, stoisk sklepów i innych punktów sprzedaży detalicznej, a skończywszy na restauracjach i kawiarniach. Zdaniem Sądu, konsumentem alkoholu jest członek ogółu społeczeństwa, którego należy uważać za odpowiednio poinformowanego, dostatecznie uważnego i rozsądnego oraz który wykazuje średni poziom uwagi przy zakupie takich towarów.

Sąd UE podniósł, że przeciętny poziom uwagi dotyczy dorosłych nabywców alkoholi, a więc kwestia ograniczeń sprzedaży dla małoletnich niczego nie zmienia w zakresie tej oceny. Twierdzenie skarżącej, że zakupów alkoholi dokonuje się sporadycznie i po wysokiej cenie Sąd UE uznał jako odnoszące się tylko do niektórych towarów z tej kategorii. Zwrócił uwagę, że skarżąca ma na względzie raczej „mocne alkohole”, a przecież porównywane znaki towarowe dotyczą także np. win i win musujących. Także teza skarżącej, że zakup alkoholi jest uwarunkowany indywidualnymi i specyficznymi gustami klientów pozostała dla Sądu bez znaczenia, ponieważ uznał, że można tę tezę odnieść do wszelkiej żywności i produktów nabywanych masowo.

Sąd UE: nie korona odróżnia alkohol!

Przystępując do oceny podobieństwa porównywanych znaków towarowych LUBELSKA oraz LUBECA, Sąd UE wskazał za utrwalonym orzecznictwem, że całościową ocenę ryzyka wprowadzenia w błąd – w zakresie dotyczącym wizualnego, fonetycznego lub konceptualnego podobieństwa kolidujących ze sobą oznaczeń – należy oprzeć na wywieranym przez nie całościowym wrażeniu, ze szczególnym uwzględnieniem ich elementów odróżniających i dominujących. Aby ustalić charakter odróżniający danego elementu znaku towarowego, należy ocenić większą lub mniejszą zdolność tego elementu do wskazywania, że towary lub usługi, dla których znak został zarejestrowany pochodzą od określonego przedsiębiorstwa, a zatem zdolność do odróżnienia tych towarów lub usług od towarów lub usług pochodzących od innych przedsiębiorstw. Przy dokonywaniu tej oceny należy wziąć pod uwagę w szczególności samoistne (strukturalne, wewnętrzne) cechy danego elementu.

Na kanwie tych ogólnych zasad, Sąd UE przypomniał, że zgodnie z orzecznictwem w przypadku, gdy znak towarowy składa się z elementów słownych i graficznych, pierwsze z nich winny być co do zasady traktowane jako bardziej odróżniające niż te ostatnie, ponieważ przeciętny konsument łatwiej będzie odnosić się do rozpatrywanego towaru poprzez przytoczenie jego nazwy aniżeli poprzez opisanie graficznego elementu znaku.

Sąd dostrzegł, że rysunek korony składa się z prostych geometrycznych kształtów: okręgów i trójkątów i nie odznacza się żadną atypowością, dzięki której mógłby wpływać na ogólny odbiór. Zdaniem Sądu jest to element raczej dekoracyjny, a nawet zachwalający, który w branży alkoholi jest rozpowszechniony. Dekoracyjny walor został także przypisany kształtowi elementu słownego, którego zapis tworzy prosty kształt półokręgu – typowego dla etykiet – i jest on zwieńczony koroną. Z tych powodów, wyliczone elementy graficzne nie mogą uchodzić za zdatne do pełnienie funkcji indywidualizacji towarów, dla których przeznaczone są przeciwstawione znaki towarowe.

Sąd UE: słowo Lubeca w klubie nocnym to łacina nieznana!

Odnosząc się do podobieństw grup liter i sylab w wyrazach LUBELSKA i LUBECA, Sąd UE wskazał, że różnice koncepcyjne mogą znosić występujące pomiędzy nimi podobieństwa wizualne i fonetyczne, ale dochodzi do tego jedynie w przypadku, gdy sens przynajmniej jednego z dwóch omawianych oznaczeń jest na tyle jasny i określony, że może on zostać natychmiast uchwycony przez właściwy krąg odbiorców.

Sąd ustalił, że nazwa LUBELSKA nie ma rozpoznawalnego znaczenia dla niemieckiego klienta, którego punkt widzenia jest właściwy w sprawie. Także w odniesieniu do elementu „lubeca” Sąd – bez żadnych wątpliwości – uznał, że przeciętny klient w Niemczech nie rozpozna w nim łacińskiej nazwy niemieckiego miasta Lubeka (Lübeck). Nie jest to znaczenie wystarczająco jasne i precyzyjne dla przeciętnego konsumenta niemieckiego – stwierdza Sąd – i dalej zauważa, że nawet jeśli przyjąć, iż właściwy krąg odbiorców posiada pewną znajomość łaciny, termin „lubeca” nie jest powszechnym zwrotem łacińskim, którego znaczenie jest znane przeciętnemu konsumentowi niemieckiemu.

Zostało także przez Sąd UE odnotowane, że towary, o które chodzi, są również zamawiane słownie w celu konsumpcji w barach, restauracjach lub klubach nocnych. Dlatego podobieństwo fonetyczne między rozpatrywanymi znakami towarowymi jest samo w sobie wystarczające, aby wywołać ryzyko wprowadzenia w błąd.

Odwołanie od cytowanego wyroku Sądu UE wniosła Rzeczpospolita Polska do TSUE. Ten je oddalił wyrokiem z dn. 16 stycznia 2019 roku (C-162/17P, Polska/Stock Polska i EUIPO).

TSUE: Polska błądzi w interpretacji wyroku!

TSUE podkreślił, że prawo odwołania jest ograniczone jedynie do kwestii prawnych. Dlatego też wyłącznie Sąd UE jest uprawniony do ustalenia i dokonania oceny istotnych okoliczności faktycznych, a także do dokonywania oceny dowodów. Ocena tych okoliczności faktycznych i dowodów nie stanowi zatem – z zastrzeżeniem przypadków ich przeinaczenia – kwestii prawnej podlegającej jako taka kontroli w postępowaniu przed TSUE.

Powyższą tezę Trybunał przypomniał w kontekście zarzutu Polski, że Sąd UE w swoim wyroku nie uwzględnił elementów graficznych przy ocenie podobieństwa znaków towarowych, a w konsekwencji nie przeprowadził całościowej oceny ryzyka wprowadzenia w błąd w oparciu o wywoływane ogólne wrażenie, uwzględniwszy odróżniające i dominujące elementy porównywanych znaków. Trybunał uznał, że taki zarzut ma charakter prawny, ponieważ nie zmierza do podważenia ustaleń faktycznych Sądu UE, ale podnosi błędne zastosowanie prawa UE.

Odnosząc się do tego zarzutu Trybunał wskazał, że z utrwalonego orzecznictwa wynika, iż całościowa ocena prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd powinna – w zakresie dotyczącym wizualnego, fonetycznego lub koncepcyjnego podobieństwa rozpatrywanych znaków towarowych – opierać się na wywieranym przez nie całościowym wrażeniu, z uwzględnieniem w szczególności ich elementów odróżniających i dominujących. Trybunał uszczegółowił ponadto, że w ramach analizy istnienia prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd ocena podobieństwa dwóch znaków towarowych nie może ograniczyć się do zbadania tylko jednego z elementów tworzących dany złożony znak towarowy i porównania go z innym znakiem towarowym. Przeciwnie, porównania należy dokonać poprzez analizę danych znaków towarowych postrzeganych – każdy z nich – jako całość.

Mając na uwadze powyższe tezy, Trybunał uznał, że w zaskarżonym wyroku Sąd UE dokonał oceny zgodnie z zawartymi w nich zasadami. Stwierdził, że Polska błędnie zinterpretowała wyrok Sądu, zarzucając, że nie zostały w toku oceny uwzględnione elementy graficzne znaku LUBELSKA oraz podnosząc, że mogło to jedynie mieć miejsce, gdyby najpierw Sąd uznał element słowny za dominujący. Trybunał wskazał w treści poszczególne akapity wyroku Sądu, w których przedmiotem oceny – wbrew stanowisku Polski – uczyniono grafikę tego znaku.

TSUE: wytyczne mają znaczenie, ale nie wiążą!

Polska zarzucała w swoim odwołaniu, że Sąd UE naruszył zasady równego traktowania, pewności prawa i dobrej administracji. Nie uwzględnił bowiem, że EUIPO w swojej decyzji nie zastosował własnej dotychczasowej praktyki, jaką zawarł w wytycznych.

Trybunał powtórzył tezy swojego orzecznictwa, z których wynika, że wytyczne EUIPO nie stanowią wiążących aktów prawnych w kontekście wykładni przepisów prawa Unii. Dlatego też zgodność z prawem decyzji EUIPO należy oceniać wyłącznie na podstawie tego prawa z uwzględnieniem jego wykładni dokonywanej przez sądy, nie zaś na podstawie wcześniejszej praktyki decyzyjnej tego urzędu. Decyzje te – dotyczące rejestracji oznaczeń jako znaków towarowych – stanowią decyzje związane, a nie są oparte na swobodnym uznaniu.

Oczywiście, EUIPO musi przy rozpatrywaniu zgłoszenia znaku towarowego brać pod uwagę decyzje już wydane w odniesieniu do podobnych zgłoszeń i – jak podkreśla Trybunał – ze szczególną uwagą rozważyć, czy w danym przypadku rozstrzygnięcie winno brzmieć podobnie. Niemniej, ze względu na zasadę legalności każde zgłoszenie do rejestracji musi zostać rozpatrzone w sposób dokładny i kompletny oraz być podjęte dla indywidualnego przypadku. Rejestracja oznaczenia jako znaku towarowego zależy bowiem od specyficznych kryteriów, które znajdują zastosowanie w kontekście stanu faktycznego danej sprawy.

TSUE: przeinaczenie faktów lub dowodów wyjątkowo!

Polska w swoim odwołaniu podniosła szereg zastrzeżeń co do faktów, które Sąd UE uczynił podstawą zaskarżonego wyroku.

Wśród zarzutów wobec wyroku Sądu UE był i taki, w którym podniesiono, że Sąd UE przyjął jako fakt powszechnie znany okoliczność, że przeciętny niemiecki konsument nie zna znaczenia nazwy Lubeca. Zignorował Sąd przy tym okoliczność, że stopień znajomości łacińskich nazw miast (tj. Lubeca) nie ma związku ze stopniem znajomości łaciny jako takiej, a także okoliczność, że konsumenci napojów alkoholowych przywiązują istotną wagę do pochodzenia geograficznego tych napojów.

Trybunał jednak uchylił się od rozpatrzenia tego zarzutu, który wydawał się najbardziej interesujący w odwołaniu. Stanowisko Sądu UE dotyczące tego, czy okoliczności ustalone w decyzji EUIPO należą do faktów notoryjnych stanowi bowiem ocenę okoliczności faktycznych, która – z wyjątkiem przypadków przeinaczenia faktów lub dowodów – nie podlega kontroli Trybunału. Przeinaczenie faktów i dowodów musi – jak dodał Trybunał – w oczywisty sposób wynikać z akt sprawy bez konieczności dokonywania nowej oceny tychże.

Potwierdzone zostało także w omawianym wyroku dotychczasowe orzecznictwo Trybunału, w którym podniesiono, że z uwagi na wyjątkowy charakter zarzutu dotyczącego przeinaczenia okoliczności faktycznych i dowodów, procedura przewiduje w szczególności, iż wnoszący odwołanie musi dokładnie wskazać dowody rzekomo wypaczone przez Sąd UE i wykazać błędy w ocenie, które w jej opinii doprowadziły do tego wypaczenia. Zdaniem Trybunału, Polska nie uczyniła zadość temu wymogowi.

TSUE: uzasadnienie nie uchybia prawu!

W odpowiedzi na zarzut braku prawidłowego uzasadnienia zaskarżonego wyroku, Trybunał przypomniał, że ciążący na Sądzie UE obowiązek uzasadnienia wymaga jasnego i jednoznacznego wskazania przyjętego przezeń rozumowania, tak aby umożliwić zainteresowanym poznanie uzasadnienia wydanego orzeczenia, a Trybunałowi sprawowanie kontroli sądowej. Niemniej, obowiązek ten nie wymaga, by przedstawił on wywód, w którym wyczerpująco i z osobna rozpatrzyłby każdy z argumentów wysuniętych przez strony postępowania. A zatem – skonkludował następnie Trybunał – przedstawione przez Sąd UE uzasadnienie może być dorozumiane, jeżeli tylko pozwala zainteresowanym zapoznać się z powodami nieuwzględnienia ich argumentów przez ten Sąd i zapewnia Trybunałowi wystarczający materiał do sprawowania kontroli.

^[AW]

Inne omówienia spraw? Kliknij i czytaj do woli!